Maso Corto
24.06.2006
Wznosimy się w powietrze. Co niektórzy po raz pierwszy w życiu. Mamy śliczne miejsce tuż przy niedomykającej się ubikacji. Dan zostaje na tą okoliczność babcią klozetową.
Ps. Lot słynął niegdyś z dobrej kuchni. Kiedy to było?

Dolomity włoskie i tęcza – symbol nadziei. Trzepocząca na wietrze flaga.

Gościniec, w którym spędzimy następnych parę dni. W oddali lodowiec. I śnieg. A więc jednak będziemy szusować!!

Ja i Dan podczas pierwszej wycieczki wysokogórskiej…

… którą odbyliśmy na takim oto, przyczyniającym się do wiotczenia mięśni turystów, urządzeniu.

Ja i Krzysiu pozujemy.

A tak w ogóle to przedstawiam Wam mych uroczych i całkowicie normalnych współpracowników: po Waszej prawej Danuta – w 3 dni zdobycia tytułu emgieer w klasie kontrabas , po lewej Krzysztof – gitarzysta o długoletnim stażu.
Na tym zdjęciu testuję narty Blizard, które niniejszym gorąco polecam. Moje Atomiki (nieco dłuższe) są zdecydowanie mniej stabilne.

Lodowiec leży na wysokości ponad trzech tysięcy metrów. Wjeżdża się na niego kolejką zawieszoną na stalowej linie. Na zdjęciu robimy dobrą minę do złej gry.

Muszę przyznać , że narty w czerwcu są nieco surrealistyczne. Śnieg papkowaty, zdarzają się podtopienia w górskich potokach (spadłam z orczyka prosto do rwącego strumienia). Mimo wszystko ten rodzaj rozrywki wydaje mi się rozsadną alternatywą dla smażenia jajecznicy na kamieniach plaży w Ustce

Maso Corto Dni Polskie Mnóstwo atrakcji, gwiazdy estrady i filmu, koncerty.
Bardzo się cieszę, że zostałam zaproszona. Na zdjęciu podczas recitalu w dniu zamknięcia imprezy. Zagraliśmy 6 piosenek live (mimo dość skąpego składu). Towarzyszył nam Filip Siejka (na skrzypcach) Arek Nawrocki (instrumenty klawiszowe), a Krzyś akompaniował sobie nie tylko na instrumentach tradycyjnych, ale i na stole wyniesionym z pokoju hotelowego. Potem były jeszcze przeboje w wersjach płytowych, piosenka z dedykacją (dla Państwa Kościkiewiczów, z okazji rocznicy ślubu) i imprezka z piwkiem Żywiec.

